Przed realizacją klientka nie miała strony — działała wyłącznie przez Facebooka, czyli nie istniała dla nikogo, kto szukał przewodnika w Google. W tej branży klient kupuje osobę, nie usługę, więc zdjęcia prowadzą, a tekst tylko wspiera.Oferta jest niejednorodna: wycieczki, gry terenowe, kąpiele leśne. Każda trafia do innej grupy, więc każda dostała własne wejście zamiast jednej listy. Telefon na wierzchu, bo grupy rezerwują dzwoniąc, nie formularzem.
Efekt
Klienci trafiają do niej z Google, a nie tylko z Facebooka.