Agent AI dla małej firmy
Zwykły filtr patrzy na nadawcę i temat. Agent czyta treść i rozumie, o czym ona jest. Ta jedna różnica decyduje o tym, co da się z nim zrobić.
Do czego się nadaje
Do zapytań, które powtarzają się w kółko. Czy jest wolny termin, ile to kosztuje, jak dojechać. Agent rozpoznaje pytanie i układa odpowiedź na podstawie tego, co mu dasz: cennika, kalendarza, zasad rezerwacji.
Do wyciągania danych z dokumentów. Kwota, termin płatności, numer i kontrahent z faktury trafiają do zestawienia bez przepisywania. Działa też na skanach i zdjęciach zrobionych telefonem.
Do długiej korespondencji. Wątek na trzydzieści wiadomości streszczony do trzech zdań i listy ustaleń. Przydaje się, kiedy wracasz do sprawy po miesiącu.
Do maili napisanych byle jak. Wyłuskuje konkrety z wiadomości, w której klient opisał wszystko naraz i niczego nie nazwał wprost.
Do porządkowania tego, co przychodzi. Rozpoznaje, czego dotyczy wiadomość, i kieruje ją tam, gdzie ma trafić, zamiast zgadywać po słowie w temacie.
Czym to nie jest
To nie jest bot, który rozmawia z Twoimi klientami bez Twojej wiedzy.
Domyślnie ostatnie słowo ma człowiek i uważam, że tak powinno zostać przynajmniej przez pierwsze tygodnie. Model potrafi napisać coś głupiego z pełnym przekonaniem, a tłumaczyć się przed klientem będziesz Ty, nie ja.
Kiedy przez miesiąc zobaczysz, że odpowiedzi są dobre, możemy część z nich puścić automatycznie. Zaczynamy wtedy od najprostszych, w rodzaju potwierdzenia terminu. Ale to decyzja podejmowana na danych, a nie na starcie.
Nie ma też sensu przy sprawach trudnych. Reklamacja od zdenerwowanego klienta wygląda w systemie jak każda inna wiadomość, a kosztuje najwięcej. Takie rzeczy oznaczam jako pilne i zostawiam człowiekowi.
Kiedy to się opłaca
Kiedy duża część tego, co przychodzi, to warianty kilku tych samych rzeczy. Wtedy agent zdejmuje z Ciebie powtarzalną część, a Ty zajmujesz się tym, co naprawdę wymaga myślenia.
Jeśli każda sprawa jest inna i wymaga osobnej decyzji, agent niewiele pomoże. Wtedy lepiej zautomatyzować to, co dzieje się po decyzji: potwierdzenia, przypomnienia, wpisy do kalendarza.
Ile to kosztuje
Wdrożenie od 1 500 zł. W cenie jest przygotowanie bazy wiedzy, podpięcie do Twojej skrzynki albo formularza i tydzień obserwacji, w którym poprawiam to, co agent rozumie źle.
Sam model kosztuje przy ruchu małej firmy zwykle kilkadziesiąt złotych miesięcznie. Tę kwotę podaję od razu, razem z wyceną.
Gdzie agent się myli
Warto wiedzieć zawczasu, bo to decyduje o tym, gdzie go w ogóle wpuścić.
Liczby przepisuje dobrze, kontekst gubi. Kwotę z faktury wyciągnie bezbłędnie. Ale zdanie „jak ostatnio, tylko dwa razy więcej” wymaga pamięci o tym, co było ostatnio — a tej agent nie ma, jeśli mu jej nie zbudujesz.
Nie wie, czego nie wie. Zapytany o coś spoza swojego zakresu odpowie pewnym tonem zamiast przyznać, że nie ma pojęcia. Dlatego wszystko, co wychodzi na zewnątrz, przechodzi przez człowieka.
Zmiana formatu po drugiej stronie nie jest dla niego błędem. Jeśli dostawca przestawi układ dokumentu, agent dalej coś wyciągnie — tylko nie to, co trzeba. Stąd alerty przy niepewnym odczycie.
To nie są powody, żeby tego nie robić. To powody, żeby agent proponował, a decyzję i wysyłkę zostawiał Tobie.
Od czego zacząć
Napisz, co przychodzi do Twojej firmy najczęściej i co z tym potem robisz ręcznie. Zwykle po jednej rozmowie widać, czy agent ma tu sens, czy wystarczy zwykły filtr — i powiem to wprost, zanim cokolwiek policzę.